domki całoroczne mazury wynajemDłużec 11a, pow. Mrągowski całoroczne domki na mazurach na wynajemtel. +48 506 065 300, +48 506 150 111

 

Znajdź nas: luksusowe domki do wynajęciadomkimazury

 

  • slide03
  • slide02
  • slide01

SYMBOL PIRATÓW


Wśród znanych piratów były też kobiety, które potrafiły dowodzić żaglowcem pełnym marynarzy. Do zabawy zapraszamy zatem nie tylko chłopców i ich tatusiów, ale też dziewczęta i mamusie.

Scenariusz to, jak zwykle, jedynie sugestia. Intensywność tego dnia, czas poświęcony na poszczególne atrakcje oraz dobór zabaw, zależy całkowicie od rodziców i ich pociech. Postawcie na dobrą zabawę i spontaniczność!



Kilka ciekawostek o Piratach


Ahoj szczury lądowe! Czy widzicie tę złowieszczą flagę na maszcie? Tak, tak, to statek piracki o wdzięcznej nazwie Czarny Ocean. Na jego pokładzie znajduje się upiorna załoga i jej szef - Kapitan Lufa. Zdradzę wam fakty i mity na temat piratów. Siadajcie więc wygodnie i ruszajcie z nami na pokład Czarnego Oceanu! Porozmawiamy sobie z Kapitanem Lufą o pirackim życiu!

Skąd się wzięli Piraci?
Kapitan Lufa: Oooo! Piraci istnieją odkąd tylko zaczęto przewozić różne towary drogą morską, czyli na statkach. Jesteśmy morskimi rozbójnikami! Kiedyś napadaliśmy na statki, porywaliśmy je i kradliśmy przewożone złoto, srebro oraz inne skarby.

Kapitanie, a dlaczego nosisz opaskę na lewym oku? Straciłeś je w boju?
Kapitan Lufa: O, nie! Moje oko jest zdrowe! Ta opaska, to taka sztuczka! Pirat musi czasem walczyć na pokładzie, a czasem pod nim, gdzie jest ciemno. Oczy długo przyzwyczajają się do mroku. Kiedy wchodzę do nieoświetlonego pomieszczenia, to przekładam opaskę i zakryte oko jest już przyzwyczajone do ciemności, widzi lepiej.

A czy każdy kapitan piracki ma drewnianą nogę i papugę?
Kapitan Lufa: A fe! Co za brednie! Oczywiście, że rany w bojach bywają straszliwe i czasem pirat traci rękę lub nogę, ale wtedy jest już bezużyteczny. Nie może zostać kapitanem. Jeśli pirat tracił nogę, to faktycznie nieraz robiono mu drewnianą protezę. Tylko, że z nią już nie walczył. A papuga? Nieeeeee, żadna papuga! To bajka. Dawniej żeglarze trzymali na statkach małpki lub papugi, ale wcale nie każdy pirat musiał taką mieć! Nie, nie, nie! Papuga pobrudziłaby mi statek!

Każdy statek piracki miał na banderze czaszkę i piszczele?
Kapitan Lufa: O nie, flaga piracka bywała czarna albo jakaś inna. Wciągano ją na maszt w ostatniej chwili, by śmiertelnie przestraszyć statek. Ale ta z czachą wygląda najfajniej, więc się nieźle przyjęła.

Czy istnieją prawdziwi piraci dzisiaj?
Kapitan Lufa: Oczywiście! Istnieją piraci somalijscy! Dokonują napadów na wodach w okolicach Afryki. Nie mają już armat, pirackich opasek. Kiedyś byli rybakami, ale zabrano im pracę więc zostali rozbójnikami. Są bardzo niebezpieczni, porywają dla okupu duże statki. Co jakiś czas mówi się o nich w mediach.

 

Scenariusz zabawy


CZĘŚĆ PIERWSZA –PRZED WYPŁYNIĘCIEM NA WYSPĘ

  • Pasowanie na pirata

My mali piraci to niezła paka
Z nami zawsze jest wesoła draka
W „Morze Dłużeckie” zaraz wypływamy
Na poszukiwanie skarbów wyruszamy.
Gdy kapitana naszego słuchać będziemy
To dużo dukatów z podróży przywieziemy

Pasowanie na pirata:
Każdemu członkowi załogi malujemy wąs i kładąc szabelkę na ramieniu mówimy wiersz:

Na srebrne łyżki, złote dukaty
I wszystkie skarby świata
Pasuję Ciebie na Pirata!!!

 

  • Przebranie w pirackie stroje
  • Uroczystość nadania imion
    Każde z dzieci wybiera sobie jakiś pirackie imię: np. Krwawy John, Jednoręki Bill, Henry Nożownik, Robin Czarnobrody, Jim Odważny, Max Litościwy...
     
  • Opowieść o dzielnym kapitanie i jego łodzi, która do dziś stoi w Rybackiej Osadzie

Daleko, daleko stąd, był sobie okręt zwany Błyskawicą. Jego olbrzymie, białe żagle lśniły w promieniach słońca niczym złoto. Jego potężne maszty sterczały w górę niczym najwyższe drzewa na świecie. Jego kapitan i dzielna załoga wzbudzali respekt wśród załóg innych okrętów. A jego czarna, łopocząca na wietrze flaga, przedstawiająca trupią czaszkę, budziła lęk i trwogę wśród „szczurów lądowych” i nie tylko.

Jednak Kapitan Błyskawicy, nie był jakimś tam okrutnikiem. Był dzielny, mężny, potrafił walczyć i nie bał się niczego. Mimo swej odwagi, nigdy nie walczył jeśli nie było to konieczne. Częściej się bronił niż atakował.

Kapitan był mądrym człowiekiem. Potrafił świetnie sterować Błyskawicą, znał doskonale jej słabe i mocne strony. Znał swoja załogę i wiedział, że zawsze może na tych ludziach polegać.

Błyskawica, nie była zwykłym okrętem pirackim. Błyskawica nie była zwykłym statkiem, pływającym od portu, do portu, od morza do morza, od zatoki do zatoki. Nie była w ogóle statkiem pływającym. Dzięki jakiejś magicznej, trudnej do wyjaśnienia mocy, Błyskawica, zamiast pływać po wodzie, unosiła się w przestworzach. Pływała pośród chmur, obłoczków i gęstych mgieł.

Kapitan Błyskawicy bardzo lubił przygody. Często więc aby przeżyć coś ekscytującego wpływał swym okrętem w sam środek burzy, lub w oko cyklonu. Niejednokrotnie Okręt i jego załoga byli w tarapatach. Jednak Kapitan zawsze ich z tych tarapatów wyciągał.

Pewnego razu. W piękny słoneczny dzień, kiedy Błyskawica sunęła po błękitnym niebie, mijając kolejne bielutkie obłoczki. Stojący za sterem Kapitan, rozglądał się uważnie po okolicy. W dole widział przepiękne, porośnięte bujną zielenią wzgórza, a pośród nich snującą się błękitną wstążkę rzeki, falującą niczym olbrzymi wąż. Jednak nie ten widok przykuł w tym momencie wzrok Kapitana. Jego spojrzenie utkwione było na znajdujących się przed okrętem obłokach, do których powinni dotrzeć za jakiś kwadrans. Był to obłoczek przypominający wielką skałę, oraz drugi przypominający smoka. To co zwróciło uwagę Kapitana, to przedmiot znajdujący się na obłoczku w kształcie skały. Kapitanowi, przez ułamek sekundy, zdawało się, że coś tam błyszczało, niczym złoto w promieniach słońca. A ponieważ nigdy nie przegapiał okazji do tego, aby odnaleźć jakiś skarb, postanowił to dokładnie zbadać. Wyjął z za paska swoją długą lunetę i postanowił się przyjrzeć temu uważniej. Kiedy patrzył przez lunetę, dostrzegł, że na obłoczku w kształcie skały, rzeczywiście znajduje się coś jakby kosz, wykonany z wikliny, a w środku coś się mieni i połyskuje. Od razu skierował statek w tym kierunku. Kiedy zbliżył się wystarczająco blisko, posłał jednego ze swych piratów, aby przyniósł kosz.

Już wkrótce, kosz wraz z zawartością znajdował się na pokładzie Błyskawicy. Wszyscy piraci przyglądali się z ciekawością nowemu skarbowi, który właśnie zdobyli. Na dnie plecionego koszyka, leżały sobie trzy szczerozłote przedmioty – trochę jakby spłaszczone kule. Każda z nich ważyła ponad kilogram. To był naprawdę świetny łup. Wszyscy zaczęli wiwatować na cześć Kapitana, który ten skarb dostrzegł jako pierwszy.

Jednak radość ze skarbu nie potrwała zbyt długo. Nagle, statkiem coś potężnie wstrząsnęło, jakby dostał całą salwę z armaty. Niektórzy członkowie załogi poupadali, a jeden o mało co nie wyleciał za burtę. Uratował się jedynie dzięki szybkiej reakcji Kapitana, który w ostatniej chwili chwycił go za ramię. Po kilku sekundach, wszyscy otrząsnęli się z zaskoczenia i ruszyli, każdy do swoich zajęć. Jedni chwytali za liny i naciągali żagle, inni wyciągali armaty i przygotowywali się do oddania pierwszej salwy, w kierunku wroga. Kapitan stanął za sterami i zwinnymi ruchami manewrował Błyskawicą tak, żeby dostrzec, kto, lub co ich atakuje.

Już wkrótce piraci dostrzegli swojego przeciwnika. Niektórzy byli przerażeni, inni zaczęli się modlić, jednak każdy robił co do niego należało. To była rutyna. Kapitan pokierował statkiem tak, aby złapać w żagle najlepszy wiatr i jak najszybciej uciec, przed atakującym ich Smokiem.

Statek gnał szybko jak nigdy dotychczas. Kapitan robił uniki, chował się za obłokami i gwałtownie skręcał, aby zmylić atakującego ich potwora. Załoga wystrzeliła z ponad trzydziestu armat, jednak żadna z kul nie trafiła Smoka, a ten nawet na chwilę nie zwolnił tempa pościgu. Nic nie pomogły również kolejne salwy armatnie.

Pościg trwał już blisko pół dnia. Załoga Błyskawicy była zmęczona, a marynarze zaczynali tracić nadzieję na zgubienie pościgu. Jedynie Kapitan bez najmniejszego wysiłku stał przy sterze, robił uniki i wyszukiwał najsilniejsze podmuchy wiatru. Wkrótce dojrzał coś co mogło stanowić dla niego i jego załogo cień nadziei. Zbliżali się do potężnej burzy. Skierował okręt w jej kierunku, mając nadzieję, że wśród czarnych, złowieszczych chmur, wśród błyskawic i grzmotów, uda się zgubić ścigającego ich Smoka.

Lot przez burzę okazał się bardzo niebezpieczny, kilkakrotnie pioruny uderzały w maszt, kilkakrotnie silny podmuch wiatru, o mało nie wywrócił okrętu do góry dnem. Kilkakrotnie trzeba było ratować marynarzy, którzy o mało nie wypadli za burtę okrętu. Mimo to, dzięki doskonałym umiejętnością Kapitana, wyszli z tego cało. Jednak nie tylko oni mieli szczęście. Smok również przetrwał burzę i kontynuował swój pościg.

„Co też takiego zrobiliśmy, że ten stwór nas tak zawzięcie goni?” – Myślał sobie Kapitan. – „Przecież nie może być aż tak głodny, aby narażać się na te wszystkie niebezpieczeństwa tylko po to, żeby zjeść kilku członków mojej załogi. Nie on musi mieć jakiś cel w tym, aby nas ścigać.” I wtedy, w głowie Kapitana zrodziła się pewna myśl. Przekazał stery swojemu zastępcy, a sam, czym prędzej zbiegł do skarbca. Odnalazł pleciony kosz, jednak nie znalazł w nim złotych kul. Na dnie kosza (a raczej, jak się okazało gniazda) znajdowały się jedynie złote skorupki. Usłyszał za sobą jakiś szmer. Odwrócił się i ujrzał trzy małe Smoczątka. Uśmiechnął się szeroko. Teraz już wiedział, dlaczego Smoczyca goniła ich tak zawzięcie.

– Chodźcie ze mną Maluchy. – Zawołał i zabrał małe Smoczątka na pokład. Wydał rozkaz załodze, aby zatrzymali okręt, a sam wszedł na pokład i wypuścił Maluchy, aby mogły pofrunąć do swojej mamy. Przeprosił Smoczycę, za to, że zabrał jej jaja i wytłumaczył jej, że był pewien, iż jest to ukryty skarb. Smoczyca, dostrzegła dobre intencje Kapitana i ucieszona widokiem swych pociech przyjęła przeprosiny. Co więcej już wkrótce stała się wielką przyjaciółką Kapitana.

Od tej pory Błyskawica i jego załoga, z Kapitanem na czele, siali jeszcze większy postrach wśród innych załóg. A to za sprawą smoków, które zawsze fruwały w ich pobliżu. Smoków gotowych w każdej chwili przyjść Kapitanowi z pomocą.

  • Przejęcie „Błyskawicy” – dzieci napadają na łódź.
  • Zawieszenie pirackiej bandery
  • Odnalezienie ukrytej na łodzi mapy, która poprowadzi do skarbu – na mapie znajdować się będzie dokładny plan z zaznaczonymi punktami. Każdy punkt to część szyfru do kłódy, którą zamknięto skrzynię ze złotymi dukatami.


CZĘŚĆ DRUGA – NA WYSPIE (wyspa znajduje się naprzeciwko Rybackiej Osady, do wyspy docieramy naszym sprzętem pływającym)

  • Zdobyta mapa poprowadzi Was do odnalezienia cyfr w odpowiedniej kolejności, które pozwolą na odczytanie szyfru na kłódce, którą zamknięta jest stara skrzynia w pokoju Rybaka (skrzynia została wyłowiona sieciami przez starego Rybaka z jeziora Dłużec ponad 200 lat temu)
  • Po odnalezieniu cyfr wracamy do Rybackiej Osady i otwieramy starą skrzynię za pomocą szyfru
  • Po otwarciu skrzyni, piraci dzielą się skarbem. A  odnalezione dukaty wymienić będzie można w pobliskim sklepie na lody, 1 dukat=1 lód.


Lody zostaną opłacone przez Państwa przed przyjazdem.

Zapewniamy:

  • stroje pirackie
  • złote dukaty
  • sprzęt pływający

We własnym zakresie:

  • farbki do malowania twarzy
  • opłata za lody do uzgodnienia przed przyjazdem


Prosimy o pozostawienie strojów w takim stanie w jakim je Państwo zastali (wyprane i wyprasowane). W przeciwnym razie zostanie pobrana opłata za pranie – 100 pln. Za zniszczone strój zostanie pobrana opłata z kaucji, od 75 do 150 pln.

W przypadku weekendów koszt używania strojów – 100 pln


Kontakt z nami

Dariusz Suchecki
Dłużec 11A
Pow. Mrągowski

Tel. +48 506 065 300
Tel. +48 506 150 111

E-mail: kontakt@mazuryjezioro.pl

 

Formularz kontaktowy